Recenzja plecaka Coroico 25+3L

Wybór odpowiedniego plecaka na górskie wędrówki jest równie istotny, jak wybór odpowiednich butów, czyli z natury dość trudny. Co prawda nie można narzekać na brak wyboru, bo półki sklepów turystycznych uginają się pod najróżniejszymi markami, modelami i rozmiarami, natomiast fakt tak szerokiej oferty sprawia, że można poczuć się skołowanym i naprawdę zagubić się w tych wszystkich plecakach. Jedno jest pewne i brutalne. Nigdy nie znajdziecie idealnego pod każdym względem plecaka, a przynajmniej ja nie potrafię takiego namierzyć. Być może mam zbyt duże oczekiwania i potrzeby… Nie wiem. Pozostaje mi jedynie kompromis i wybór takiego, który będzie najbardziej zbliżony do moich oczekiwań.

Do tej pory najczęściej używałam Deutera Futura 30L SI Ne w kolorze zielonym, który zapewne zauważyliście na niejednym zdjęciu publikowanym na moich profilach społecznościowych. Plecak ten oczywiście nie jest idealny, ale nie o nim dzisiaj!

W roku 2021 wakacje spędziłam niestandardowo. Ograniczenia pandemiczne i fakt iż dysponowałam sporym czasem urlopu sprawił, że postanowiłam zwiedzić Polskę mi jeszcze nieznaną. W planach była północna cześć kraju. Podlasie (Białowieski Park Narodowy i sama Białowieża, Narwiański Park Krajobrazowy), Mazury, Pomorze (Słowiński Park Narodowy) oraz Bory Tucholskie.

Od ponad roku biwakuję w górach i w dolinach nocując w hamaku. Plan zakładał omijanie (jeśli tylko będzie to możliwe) spania pod dachem. Marzyłam o spędzaniu czasu jak najbliżej natury, również w nocy. Nowa pasja oraz plan urlopowy sprawiły, że pojawiła się u mnie potrzeba posiadania plecaka uniwersalnego, innej konstrukcji, który mogłabym zabrać na krótką wycieczkę pieszą, rowerową, do kajaka i w którym mogłabym przenieść z samochodu sprzęt biwakowy w miejsce noclegu (Deuter niestety nie mieści w swym wnętrzu całego sprzętu biwakowego (pomimo większego teoretycznie litrażu – wrócę do tej kwestii nieco później, jest też za duży na krótkie wędrówki czy na rower). W trakcie planowania urlopu gdzieś u kogoś w mediach społecznościowych, zobaczyłam Plecak Coroico 25+3L, który mocno mnie zaciekawił. Poprosiłam więc Milo of Climbing o przesłanie mi plecaka do testów na którym dziś skupimy naszą uwagę.

Deuter świetnie sprawdza się w górach, ale na biwakach słabo, gdyż jest w swojej konstrukcji dość wąski. Komora główna jest długa, ale wąska i za nic w świecie nie potrafię spakować plecaka tak, by wszystko co potrzebuje zmieściło się w środku. Zazwyczaj śpiwór ląduje na zewnątrz przytroczony na plecaku. Jest to o tyle istotna sprawa, że gdy wybieram się na „nielegalny” nocleg w terenie, to nie chcę zwracać na siebie uwagi napotkanych podczas wędrówki na nocleg ludzi. Zdecydowanie większy komfort psychiczny zapewnia mi schowanie wszystkiego wewnątrz plecaka.

To co zwróciło szczególnie moją uwagę w plecaku od Milo, to fakt, że ma on poszerzaną komorę główną. W głowie zaświtała mi myśl, że jest to genialne rozwiązanie dla mnie i moich urlopowych planów. Skompresowany plecak sprawdzi się bowiem zarówno na krótkiej wycieczce pieszej bądź rowerowej, a gdy poszerzę mu komorę główną będę mogła spakować do niego również cały sprzęt biwakowy do spania. Pozostawała tylko jedna sprawa… czy aby na pewno wejdzie do niego mój cały sprzęt noclegowy? Zaryzykowałam, mając nadzieje, że intuicja mnie nie myli. Konstrukcja Coroico jest zdecydowanie inna niż w Futurze i czułam, że da mu to przewagę 🙂

Nie myliłam się. Na filmie poniżej możecie zobaczyć co mieści w środku plecaka Coroico, a jest tego dość sporo!

Plecak pojechał ze mną w Polskę i sprawdził się doskonale. Poniżej możecie zobaczyć gdzie z nami był.

Białowieski Park Narodowy

Mazury – Jezioro Śniardwy

Narwiański Park Narodowy

Cypel Rewski

Słowiański Park Narodowy

Słowiański Park Narodowy

Oczywiście na tym wyjeździe nie zakończyłam testów. To były intensywne 2 tygodnie, ale za krótkie, bym mogła rzetelnie ocenić ten plecak. Używałam go i używam nadal, a to na górskich wędrówkach, a to na spacerach w pobliskich lasach, na biwakach, a co tydzień służy mi jako plecak z którym chodzę na treningi wspinaczkowe.

Skupmy się teraz na samym plecaku i jego konstrukcji.

JAKOŚĆ WYKONANIA

Wiedząc, że Milo szyje swoje rzeczy w Azji, zastanawiałam się jak będzie z jakością wykonania plecaka. Utarło się przecież, że „Chińskie” jest słabej jakości i trzeba przyznać, że przez długie lata tak właśnie było. Natomiast w obecnych czasach wiele znanych, światowych firm outdoorowych przenosi swoje produkcje na azjatycki rynek z wiadomych względów. Paradoksalnie dzięki temu jakość wyrobów pochodzących z Azji znacznie się poprawiła. Gdy plecak do mnie dotarł, to pierwsze na co zwróciłam uwagę, to materiały i właśnie jakość wykonania. Zostałam pozytywnie zaskoczona. Szycia bez zarzutów, zamki chodzą bardzo lekko, paski jakościowo bardzo solidne, klamry i regulatory dobrej jakości.

Plecak wygląda dobrze i jest solidnie uszyty.

MATERIAŁ

Plecak wykonany jest z materiału Midora Pro. Jest to bardzo mocna, odporna na ścieranie i rozrywanie tkanina utkana z mieszanki włókien poliestrowych i poliamidowych, którą można spotkać w kilku grubościach splotów. 420D, 600D i 1000D. Jej wewnętrzna strona wykończona jest wodoodporną powłoką poliuretanową. Materiał ten doskonale nadaje się do produkcji plecaków oraz różnych akcesoriów podróżniczych, czy też turystycznych (np. apteczki, kosmetyczki, pokrowce na raki itp.)

Z mojego doświadczenia półrocznego w cioraniu plecaka po lasach, górach i dolinach mogę spokojnie powiedzieć, że rzeczywiście z materiałem nic się nie dzieje, a nie należę do ludzi chuchających i dmuchających na swój sprzęt. Uważam, że jest on po to by służyć, a nie być eksponatem. Co do wodoodporności nie mogę powiedzieć zbyt wiele, bo nie miałam przyjemności porządnie go przetestować w deszczu, ale jeśli mi się to uda, to na pewno dopiszę tu kilka słów na ten temat.

To co od razu rzuciło mi się w oczy, to fakt, że jest on wykonany z dwóch rodzajów Midory. Splot materiałów wyraźnie różni się od siebie. Część okalająca komorę główną (materiał żółty) jest znacznie grubszy i wydaje mi się, że nie jest pokryty wewnętrznie wodoodporną warstwą (ale może po prostu jej nie dostrzegam). Za to część pokrywająca kieszenie przednie (materiał zielony), już tak.

Milo dorzuciło w gratisie pokrowiec wodoodporny, który znajduje się na spodzie plecaka w specjalne uszytej na niego kieszeni. Mamy do niego swobodny dostęp z zewnątrz. Pokrowiec to spory plus, bo często zdąża się, że przy takich litrażach plecaków nie ma go w zestawie i trzeba wydać kilka dodatkowych złotych, jeśli chcemy mieć odpowiednią ochronę swojego ekwipunku.

SYSTEM NOŚNY

System nośny każdego plecaka to w zasadzie najważniejsza sprawa. To właśnie od niego zależy nasz komfort. Jeśli plecaka nie da się odpowiednio wyregulować, to będzie on niewygodny, a nawet uciążliwy. Nie rzadko źle wyregulowany przy większym obciążeniu sprawiać nam będzie ból, obcierać skórę, czasem nawet tworząc rany. Jeśli do tego dołożymy letnie temperatury, w których zazwyczaj ubieramy się skąpo, a nasza skóra wydziela pot, to gwarantuje Wam, że wycieczka skończy się na narzekaniu i ogólnej frustracji.

W omawianym plecaku regulacja systemu nośnego zasługuje na pochwały. Gdy zobaczyłam plecak na żywo, pomyślałam nawet czy nie jest to lekką przesadą przy takim litrażu. Szybko przekonałam się jednak, że w cale tak nie jest. Możliwości jakie dają nam paski regulacyjne dociągające ramiona plecaka, czy pasa biodrowego, sprawiają, że nosi się go bardzo komfortowo.

PLECY

Na stronie Milo w tej kwestii systemu nośnego można przeczytać jedno słowo – elastyczny. Tak, zgodzę się, to prawda. Plecak nie ma żadnej wkładki, żadnego usztywnienia. Można go spokojnie zwinąć w rulon i wziąć pod pachę. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Gdy wypchamy plecak różnymi kanciastymi rzeczy, to zapewne możemy czuć jak coś ugniata nas w plecy, natomiast przy normalnym użytkowaniu, czy to w górach, w lasach, w mieście czy też na rowerze, gdzie do plecaka zabieramy raczej podstawowe rzeczy takie jak kurtka, bluza, jakieś jedzenie, wodę i kilka akcesoriów, nie doświadczymy takich problemów. Umówmy się, to nie jest plecak wyprawowy, więc i jego plecy nie muszą być oszałamiające. Nie ma potrzeby pchania do niego wybujałych technologii. Ale nie jest też oczywiście tak, że na plecach nie ma kompletnie nic. Powierzchnia ta od zewnątrz wyposażona została w gąbki pokryte siatką mesh (pisałam o niej w testach butów Dolomite Diagonal Air, więc jeśli jesteście ciekawi co to za materiał, to odsyłam Was do tamtego wpisu), które ułożono poziomo. Jedną szeroką w dolnej części plecaka, która ma za zadanie chronić nasze lędźwie. Drugą węższą na wysokości kręgów piersiowych kręgosłupa i trzecią, szerszą na wysokości barków.

Pomiędzy gąbkami pozostawiono przestrzeń, która ma zapewniać wentylację pleców. Czy to zdaje efekt? Jak dla mnie jest ok. Miewałam mokre plecy podczas jego noszenia, ale w miejscach, gdzie gąbki przylegały do mojego ciała. Mam Plecak 60L z firmy Hi-Tec z identycznym systemem na plecach i uważam, że w Coroico sprawdza się on o wiele lepiej. Zapewne jest to kwestia wielkości powierzchni styku z plecami i litrażu plecaka, co przekłada się na obciążenie. W Hi-Tecu moje plecy są całe mokre.

Nosiłam plecak wypakowany po brzegi, do którego nie dało się już wcisnąć nawet palca, jak również spakowany na luźno i przyznam szczerze, że dla mnie plecy tego modelu są naprawdę wygodne. Tak zupełnie obiektywnie nie mogę się do nich doczepić. Nigdy podczas użytkowania nie pomyślałam o tym, że coś jest nie tak, a przecież właśnie o to chodzi. Sprzęt ma być na tyle dobry, żeby nie odciągał naszej uwagi od otoczenia w jakim się poruszamy.

Grubość gąbek możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.

RAMIONA

Szerokość szelek jest odpowiednia, przynajmniej w stosunku do mojej postury. Są one podszyte gąbką, podobnie jak plecy, natomiast nieco cieńszą. Szczerze mówiąc dla mnie mogła by ona być trochę grubsza, bo gdy obciążę plecak aparatem, obiektywem i 3 litrami wody, to moje ramiona czują ten ciężar. Grubsza gąbka w górnej części szelek, dała by większy komfort. Natomiast dużym plusem jest to, że można je dobrze wyregulować, zarówno względem długości ramion, jak i dociągnięcia pleców do ramion. Ma to spore znaczenie, gdy ciężar plecaka jest większy lub gdy na samą górę włożycie coś cięższego (np. ważący 2kg aparat fotograficzny). Stabilizują one całą konstrukcje niwelując powstanie ewentualnych pustych przestrzeni pomiędzy ciałem, a systemem nośnym plecaka. Być może mieliście kiedyś możliwość poczuć na własnej skórze jak upierdliwe jest obijanie się plecaka o barki, gdy po spięciu pasa biodrowego odstaje on w górnej części…

Wspomnę jeszcze, że przy maksymalnym poluzowaniu długość ramion otrzymamy 82 centymetrowe szelki – to naprawdę dużo, wiec wysokie osoby nie powinny mieć problemu z odpowiednim wyregulowaniem ich długości.

Dodatkowo na ramionach wszyto po obu stronach gumki, za które swobodnie możemy zaczepić rurkę od bukłaka, mały karabinek na drobne rzeczy, które chcemy mieć pod ręką lub schować za nie nadmiar pasków regulujących dociągniecie szelek do plecaka.

PAS PIERSIOWY

Plecak został wyposażony w pas piersiowy, dzięki któremu możemy wyregulować odpowiednią pozycję szelek by odciążyć ramiona. Dla mnie pas ten ma ogromne znaczenie i nie wyobrażam sobie żeby go zabrakło w plecaku turystycznym. Pasek ten ma doszytą podwójną gumkę, która dodatkowo w zasadzie automatycznie reguluje jego napięcia. Plusem jest klamra z gwizdkiem ratunkowym, którego brakuje mi w moim deuterze. Wysokość pasa można wygodnie regulować, dzięki wszytej w ramiona szynie i co najważniejsze! została ona wszyta poprawnie. Dlaczego o tym mówię? We wspomnianym już plecaku 60l z firmy Hi-Tec w którym zastosowano identyczne rozwiązanie, niestety zaoszczędzono na długości owej szyny. Dość często zdąża mi się, że pas z niej wyjeżdża…. Osz ile razy ja już klęłam na szlaku z tego powodu…

Pasek do regulacji jest długi. Przy maksymalnym poluzowaniu zapiętej klamry wynosi 40 cm. Pomyślano też o estetyce, jego nadmiar można ładnie schować pod gumką, aby nie dyndał nam po torsie.

PAS BIODROWY

Pas biodrowy ma za zadanie odciążyć nasze ramiona i polecam go zapinać. O dziwo często w górach mijam ludzi, którzy pas zapinają, ale z tyłu za plecami żeby im nie przeszkadzał. To oczywiście największa zbrodnia jaką można popełnić. Jeśli w plecaku mamy niewiele i jest on lekki, to można sobie darować jego zapinanie, natomiast już sama woda, której latem zabieramy ze sobą więcej, może powodować ból ramion. Zapięcie pasa znacznie go ogranicza, bo przenosi on częściowo ten ciężar na biodra. Rozkładając w ten sposób wagę plecaka, będziemy w stanie bardziej komfortowo pokonać wyznaczoną trasę, a po zakończeniu wycieczki nie będziemy czuli bólu ramion.

W plecaku od Milo pas bordowy mógłby być lepszy. Dla mniej wymagających osób zapewne będzie ok, ale ja bym poprawiła w nim kilka rzeczy. Chodzi przede wszystkim o długość skrzydełek. Gdyby były o jakieś 3 do 5 cm dłuższe, to byłoby o wiele lepiej. Obecnie ich długość ledwo sięga mi do moich odstających kości biodrowych. Nie jest źle, ale można by w ten sposób poprawić komfort jego noszenia, bo skoro ja ze swoją drobną sylwetką mam takie odczucia, to co ma powiedzieć osoba o szerszych biodrach?

Druga kwestia to kieszenie na pasie. W moim odczuciu korzystanie z nich jest trochę męczące, bo wszyto je na zbyt krótkich skrzydłach. Zapinam plecak i kieszenie mam nie z boku, a bardziej z tyłu. Korzystanie z nich byłoby wygodniejsze, gdyby przesunięto je na wydłużonych skrzydłach w stronę klamry. Obecnie nie jest łatwo coś z nich wyciągnąć, tym bardziej, że zamek trzeba odsunąć cofając rękę w tył. Plusem za to jest materiał z którego kieszenie są uszyte. To elastyczna siatka, która ładnie się układa zarówno, gdy coś do niej wsadzimy, jak i gdy kieszeń jest pusta. Można by było też delikatnie ja powiększyć (wydłużyć), aby swobodniej miesiły się w niej większe batoniki, ale to już kosmetyka.

Wartą uwagi kwestią jest regulacja pasa. O ile oczywistą sprawą w każdym plecaku jest możliwość regulacji jego obwodu, o tyle możliwość dociągnięcia pasa do tylnej części plecaka nie zawsze wchodzi w grę przy takich litrażach. Pas biodrowy wszyty jest na stałe, ale nie do rantów komory głównej, a pod gąbkę lędźwiową, której szerokość jest o 8 cm mniejsza z każdej strony.

Skrzydła pasa po ich bokach, można w prosty i wygodny sposób dopasować do swojej sylwetki dzięki wszytym dodatkowo ściągaczom po obu stronach. Dzięki temu pas przylega do ciała na całej swojej długości, a plecak tworzy zwartą całość z naszym ciałem.

Aby zachować skrupulatność opisu, wspomnę iż maksymalny obwód pasa jaki można osiągnąć przy poluzowaniu zapiętej klamry, to około 136 cm. Zwrócę też w tym miejscu uwagę na wielkość klamry zapinającej pas. Często spotykam się niestety z plecakami podobnej wielkości z zastosowaniem za wąskich pasków regulacyjnych (wpijających się w ciało) i malutkiej klamerki, której zapinanie, czy odpinanie jest straszną męczarnią. Zwłaszcza w chłodniejsze miesiące, gdy używamy rękawiczek. Wiadomo, że im większa klamra, tym wygodniejsza. Tutaj klamra jest dość spora, za co również dała bym plecakowi dodatni plusik. Na paskach po obu stronach założone zostały gumki, pod którymi można schować nadmiar pasków pozostałych po wyregulowaniu obwodu pasa.

Poniżej umieszczam krótki materiał, który dla Was nagrałam pokazujący możliwości regulacji systemu nośnego plecaka.

KOMORA GŁÓWNA

Jak już wspominałam, komora główna, to podstawowy aspekt tego plecaka, który przyciągnął do niego moja uwagę. Milo dało możliwość szybkiej regulacji jej pojemności poprzez wszycie po obwodzie komory, zamka błyskawicznego. Po jego rozsunięciu uzyskujemy dodatkowe 3 litry miejsca na swój ekwipunek. To świetne rozwiązanie sprawiające, że plecak staje się bardziej wszechstronny i może doskonale sprawdzać się wielu aktywnościach. Dodatkowe 3 litry pojemności może nie są jakimś wielkim WOW, natomiast spróbujcie spojrzeć na to z mojej perspektywy.

Chce kupić nieduży plecak, który będę mogła wykorzystać do różnych aktywności. 22 litry to trochę za mało, a 30 to już przesada. Mogę więc wybrać plecak np. 25l. Powiedzmy, że będzie to jakiś kompromis, ale jeśli okaże się, że ten jest czasem trochę za mały, to będę musiała kupić nieco większy. Wybierając plecak Coroico 25+3L problem znika. Gdy potrzebuje mniejszy, mam swoje 25L, jeśli przydało by mi się trochę więcej miejsca, rozsuwam komorę główną i mam 28 L. Jeden plecak, więcej kasy w portfelu i nie napędzam zbytnio konsumpcjonizmu. Myślę, że każdy komu minimalizm jest bliski, doceni funkcjonalność tego plecaka.

Komora główna wewnątrz posiada dwie dodatkowe kieszenie na plecach. Obie wszyte są na wysokości 2/3 plecaka. Jedna, większa przeznaczona jest na bukłak, druga nieco płytsza zasuwana na zamek, bez trudu zmieści np. dokumenty. Kieszeń ta jest wszyta na płasko, wiec nie napchamy do niej nie wiadomo czego, ale najcenniejsze rzeczy możemy tam schować. Na górze komory umieszczono oznaczony odpowiednim symbolem otwór przez który możemy odprowadzić na zewnątrz rurkę z bukłaka. Wewnątrz pod otworem doszyto mocny rzep którym przymocujemy bukłak.

Dostęp do wnętrza jest całkiem spory. Z jednej strony można przypisać to na plus, z drugiej na minus. Zamek wszyto w górnej części nieco przed połową wysokości plecaka (licząc od jego podstawy). Jak dla mnie troszkę za nisko, bo przy maksymalnym rozsunięciu zamków zawieszki wpadają do siatkowych kieszeni bocznych i czasem gmeram palcami, żeby je namierzyć. Myślę, że skrócenie zamka o 2 cm z każdej strony rozwiązało by ten drobny mankament.

KIESZENIE DODATKOWE

Na przodzie znajdują się dwie dodatkowe przegrody zasuwane na zamek. Pierwsza umieszczona wyżej, druga niżej, obie głębokie na całą wysokość plecaka. W pierwszej od góry znajdziemy wszyty wewnątrz organizer na drobiazgi. Mamy jedną większą kieszonkę i doszyte do niej mniejsze. Są dwie wąskie na długopisy, szersza na drobiazgi do której doszyto dodatkowo komorę z paskiem na rzep i jedna siateczkowa. Wygląd organizera możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Druga kieszeń wszyta poniżej bez trudu zmieści w swoim wnętrzu mapę w mapniku.

Po bokach plecaka znajdują się kieszenie siatkowe na butelkę z wodą lub (jak w moim przypadku) dodatkowy obiektyw, które chcę mieć pod ręką. Siatki bez problemu mieszą 0,5 litrową butelkę z wodą, z 1,5L trzeba się trochę namocować przy załadowanym do pełna wnętrzu, ale da się ją tam umieścić. Niestety mój termos litrowy do niej nie wchodzi, podobnie jak i butelka na wodę wielokrotnego użytku firmy Nalgene (jest za szeroka).

O kieszeniach na pasie biodrowym i o oddzielnej komorze na pokrowiec przeciwdeszczowy już wspominałam, opisując je szerzej powyżej.

DODATKOWE TROKI

Pod tym względem uważam, że plecak został fajnie dopieszczony, aczkolwiek poprawiła bym parę drobiazgów.

Znajdziemy w nim dwa oddzielne miejsca do przymocowania kijków trekkingowych na przodzie. Grot kijka przekładamy przez gumeczkę wszytą u podstawy, rączki kijków dopinamy gumosznurkowym trokiem z ogranicznikiem przełożonym przez naszyte patki. Dwa kijki zamocowane oddzielnie w symetrycznej odległości fajnie wyglądają na plecaku, ale mocowanie ich i odczepianie wydłuża czas, jaki musimy na to poświecić. Mało praktyczne rozwiązanie, za to efektowne wizualnie. Dla mnie lepiej byłoby, gdyby pozostawiono nam wybór. Niestety gumeczki przez które przekłada się grot kijków są bardzo kuse i nie mieszą się w jej otworze dwa kijki na raz. Szkoda, bo gdyby można było przełożyć przez nią dwa kije, to miejsce po przeciwległej stronie pozostawało by do wykorzystania na inne rzeczy.

Na przedzie plecaka pomiędzy gumeczkami do mocowani kijków została doszyta dodatkowa patka którą możemy przekształcić w dodatkowy punkt mocowania. Warto również wspomnieć, że patki wykorzystane do mocowania kijków mają dodatkowe miejsca na dodatkowe troki, które w razie potrzeby można również wykorzystać.

Symetrycznie na bokach plecak został wyposażony w 2 paski, które umożliwiają przytroczenie karimaty/maty, a gdy w komorze głównej nie mamy zbyt wiele, dodatkowo pozwalają na jej kompresje. Osobiście wydłużyła bym tylko górne paski o jakieś 5-10 cm, bo przy grubszych karimatach może być kłopot z ich zamocowaniem. Ja mam 3 karimaty i tylko jedna mi w nich się mieści. Mam wrażenie, że zostało to zrobione niestety trochę na oko.

PODSUMOWANIE

Coroico 25+3L jest plecakiem wyjątkowym. To co najbardziej wyróżnia go na tle innych, to z pewnością 2w1 pod względem pojemności, ale też porządny system nośny, zasobna ilość kieszeni oraz bogaty system troczenia. Poszperałam trochę po internecie i ciężko znaleźć na naszym rynku plecak o podobnej konstrukcji.

Poniżej zamieszczam film na którym pokazuje plecak z bliska. Myślę, że po przeczytaniu powyższej recenzji będzie on fajnym dopełnieniem tego co o nim przeczytaliście w tekście. Da też pełniejszy obraz tego o czym pisałam, dlatego zapraszam Was do obejrzenia 🙂

Autor tekstu: Asia Grzymowska
Źródło: https://joannagrzymowska.wixsite.com/asia-grzymowska/